Pelvifly oczami fizjoterapeutki

Czasem jest tak, że sami wybieramy własną drogę a czasem to ta nasza droga wybiera nas. Tak było ze mną. To nie ja szukałam fizjoterapii kobiecej, ale ona wciąż i wciąż dawała o sobie znać, ciągle dawała wskazówki, naprowadzała mnie na kolejne szkolenia i kursy aż w końcu doznałam olśnienia i stwierdziłam : Będę się tym zajmować , to moja misja.  Kiedy postanowiłam, że będę zajmować się kobiecymi przypadłościami zaczęłam szkolić się w tym konkretnie kierunku.  Szukałam kursów, które nie były jeszcze popularne. W tej specjalizacji trzeba było dotrzeć do kursu a nie kurs do Ciebie. I tak znalazłam szkolenie organizowane przez Pelvifly.

W styczniu założyłam swoją firmę, ale dopiero po szkoleniu Pelvifly, które odbyło się w kwietniu moja działalność nabrała rozpędu.  Poczułam  moc, energię do działania, pewność siebie, nabrałam wiatru w żagle. Wszystko dlatego, że skumulowało się tam dużo wspaniałych kobiet z pasją i ta pozytywna energia rozmnożyła się i udzieliła każdej z nas.  Oprócz pozytywnych wibracji otrzymałam ogromną dawkę wiedzy i praktyki. To niesamowite ile można przekazać i z drugiej strony ile można wchłonąć w przeciągu dwóch dni. Jadąc na kurs Pelvifly myślałam , że będziemy się tylko ” bawić ” niebieskimi  urządzeniami, analizować testy, wykresy, wartości, przeliczać , wyliczać, interpretować. Owszem było trochę o samej telemedycynie, ale ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu kurs był bardzo obszerny programowo, wykładało na nim aż 5 wykładowców, praktyków, z różnych dziedzin z różną wiedzą, stosujących różne metody. Nigdy i nigdzie, na żadnym kursie nie spotkałam się z takim połączeniem  sił.  Przedstawiony jest idealny model współpracy lekarz-fizjoterapeuta-osteopata- trener -położna-pacjent .

No dobrze, ale co to jest w ogóle to PelviFly?

Pelvifly to firma, marka, patent, pomysł, start up, aplikacja i urządzenie poprawiające jakość  diagnostyki  oraz treningu mięśni  dna miednicy. Niebieska sonda, którą umieszczamy dopochwowo zbiera sygnał z mięśni dna miednicy, które wykonują skurcz. Sonda „czuje”  nacisk z jakim mięśnie ją ściskają. Wartość siły mięśni pokazana jest w mmHg ( milimetrach słupa rtęci ) czyli w jednostkach ciśnienia. Sonda połączona jest poprzez bluetooth z telefonem, w którym zainstalowana jest aplikacja Pelvifly. Dzięki aplikacji możemy wykonać test mięśni, który uwzględnia poziom rozluźnienia mięśni w spoczynku, umiejętność aktywowania mięśni czyli świadomość kiedy robimy skurcz a kiedy rozluźnienie, siłę mięśni, wytrzymałość oraz szybkość. Wynik testu daje bardzo dużo informacji o naszych mięśniach i bardzo dużo obiektywnych parametrów. Na podstawie wyników testu układany jest indywidualny program treningowy, który wykonujemy codziennie. Ćwicząc z aplikacją możemy zobaczyć pracę swoich mięśni dna miednicy na ekranie telefonu w postaci animowanego motylka, który przykładowo przy napięciu mięśni unosi się do góry a przy rozluźnieniu opada na trawę. Osoby, które nie potrafią się całkowicie rozluźnić widzą, że nie są w pełni rozluźnione, gdyż ich motyl nie siada nisko na ziemi, ciągle lekko się unosi. Bez takiego zobrazowania nie mamy pojęcia czy nasze mięśnie są w danej chwili rozluźnione czy napięte. Wiele kobiet nie wie kiedy robi skurcz. Dzięki aplikacji wie, bo go może zobaczyć.

Czy i jak Pelvifly może pomóc fizjoterapeucie w pracy w gabinecie?

Początkowo nie mogłam się przełamać do tego aby używać sondy w gabinecie i przeprowadzać testy mięśni dna miednicy podczas  wizyty. Miałam lekkie opory, że pacjentki nie będą chciały, miałam obawy, że będą problemy w połączeniu się urządzenia  z telefonem, co mocno wydłuży czas wizyty i zniechęci i mnie i pacjentki.  Po jakimś czasie otworzyłam się  na to rozwiązanie i zaczęłam robić testy w standardzie wizyty. Teraz już nie mogę sobie wyobrazić pracy bez pomocy tego „niebieskiego cudu”.

Raport z testu, który mogę przeprowadzić na urządzeniu gabinetowym daje mi takie dane jak:

stopień rozluźnienia mięśni dna miednicy czyli na ile pacjentka jest w stanie się świadomie rozluźnić,

w jakim stopniu potrafi kontrolować skurcz i rozkurcz

jaka jest maksymalna siła skurczu

jaka jest wytrzymałość mięśni

i jaka jest szybkość.

Wszystko mam podane na wykresie i  w raporcie składającym się z różnych wartości i wskaźników. Raport może od razu zobaczyć  pacjentka i  można jej pokazać efekty treningu . U pacjentek, które widzą nawet niewielki postęp bardzo wzrasta motywacja, poprawia się samopoczucie psychiczne, chcą ćwiczyć dalej, widzą sens dalszej terapii bo widzą naocznie efekty. I to jest ogromny plus posiadania w gabinecie czegoś co pokaże nam obiektywne wyniki. Najbardziej przekonałam się do testowania mięśni dna miednicy u pacjentek  po tym jak pewna młoda mama była na pierwszej wizycie zdołowana stanem swojego ciała i ogólnie zdrowia po porodzie, nie czuła się ze sobą dobrze, co jest bardzo naturalne i często spotykane. Po wykonaniu testu okazało się, że jej mięśnie dna miednicy nie są w najgorszym stanie, co było pięknie widać na wykresie i po wartościach konkretnych parametrów i współczynników, które jej wytłumaczyłam . Od razu było widać uśmiech na jej twarzy , rozpromieniła ją naoczna informacja zwrotna z jej niewidocznych mięśni, że wszystko jest ok:). Stwierdziłam, że skoro test Pelvifly pomaga nie tylko mi w diagnozie i analizie przypadku ale również potrafi pomóc i podnieść na duchu kobiety to na pewno będę go wykonywać.  Co jest jeszcze istotne w przeprowadzeniu takiego testu w gabinecie? Trwa on bardzo krótko do 15 minut a  wynik jest od razu, nie trzeba go długo odczytywać i czekać, a czas wiadomo, każda minuta się liczy zarówno dla nas terapeutów jak i dla mam, które zostawiają na czas konsultacji swoje maleństwa pod opieką innych osób. Dla mnie ważne jest jeszcze to, że nie zajmuje dużo miejsca, jedyne czego potrzebuję to wygodna leżanka, koce lub duży wałek pod nogi pacjentki , aparat Pelvifly mieszczący się w dłoni oraz naładowany smartfon. Tyle. I to jest piękne. Moc tkwi w prostocie.

Ja stosuję Pelvifly głównie w celach diagnostycznych, ale moje pacjentki jeśli się zdecydują na trening z aplikacją, mogą ćwiczyć w domu.  Na pewno sam trening domowy zwiększa motywację i atrakcyjność ćwiczeń mięśni dna miednicy, gdyż zadania treningowe są w postaci gry komputerowej, która nie tylko daje feedback ale też o wiele bardziej motywuje do lepszego wykonania zadania, którym może być skurcz a może to być rozluźnienie. W treningu mięśni dna miednicy ważna jest pozycja, w której ćwiczymy, która zagwarantuje nam jak największe rozluźnienie i nie włączanie się do pracy najbliższych mięśni obwodowych. Przy treningu z Pelvifly aplikacja treningowa przypomina o odpowiedniej pozycji dając dokładne wskazówki jak ma wyglądać.  Nie powinno się ćwiczyć mięśni dna miednicy „przy okazji”, stojąc w korku, w kolejce itp. Nie robimy tego wtedy prawidłowo. Nawet jeśli wykonamy dobry skurcz to w takich warunkach nie ma takiej opcji aby uzyskać pełne rozluźnienie. Ćwicząc z Pelvifly  nie zrobisz takiego błędu bo jednak aby zaaplikować sondę dopochwową i ćwiczyć z nią musisz mieć ciszę, spokój i prywatność, dopiero wtedy masz możliwość wsłuchać się w swoje ciało, wyczuć co masz napinać i rozluźniać, kiedy i jak. Ważne jest jednak aby przed wykonaniem samodzielnego testu w domu i rozpoczęciem treningu udać się na wizytę do fizjoterapeuty uroginekologicznego aby sprawdził czy prawidłowo wykonujesz skurcz, gdyż żeby trenować lub diagnozować mięśnie dna miednicy z Pelvifly musimy mieć pewność, że napinamy to co trzeba. Sama sonda nie nauczy nas prawidłowego skurczu, tutaj ogromną rolę odgrywa jednak palpacja terapeuty.

Bez względu na to czy moje pacjentki  ćwiczą z aplikacją Pelvifly czy nie, ja i tak przeprowadzam testy diagnostyczne. Dają mi one łącznie z badaniem manualnym naprawdę kompleksowy obraz w jakim stanie są mięśnie, jak reagują na terapię, co się zmienia w trakcie. Jestem bardzo zadowolona, że podjęłam decyzję o uczestniczeniu w szkoleniu Pelvifly oraz z tego, że w mojej praktyce mogę wykorzystywać najnowszą technologię. Jestem też dumna, że nasz polski motylek oblatuje już cały świat:)

 

Julia Jeżewska – Mazur